Czy to już czerwone lampki przed brakiem gotówki i upadłością?
Heniek1981
|
Od kilku miesięcy widzę, że w gospodarstwie niby „na papierze” jest zysk, a w kasie ciągle pusto i zaczynam się bać, że zaraz się to wszystko posypie. Coraz częściej przesuwam terminy u dostawców, raty leasingu i kredytu spinam na ostatnią chwilę, a każda awaria albo większy zakup od razu robi dziurę, bo nie mam żadnego bufora. Do tego zaczęły się zaległości w płatnościach za usługi i paliwo, a jak ktoś mi zapłaci później, to ja później płacę dalej i robi się łańcuszek. Zauważyłem też, że zapasy niby są (zboże, nawozy), ale jak trzeba zapłacić rachunki, to nie ma z czego, bo wszystko zamrożone albo „w planie”. Pytanie do praktyków: jakie sygnały u was były tym momentem, że trzeba było ostro ciąć koszty albo zacząć myśleć o upadłości konsumenckiej, żeby nie wpaść w spiralę? Czy lepiej reagować już teraz i iść po poradę, czy czekać aż zaczną się wypowiedzenia umów i komornik?