Kredyt pomostowy po gradobiciu: kiedy bank naprawdę może żądać „wkładu własnego” (K01/K02)?
EwaPoGodzinach
|
Po gradobiciu mam spore straty w sadzie i potrzebuję finansowania pomostowego na naprawy i środki do produkcji, bo z bieżących wpływów już tego nie udźwignę. W banku usłyszałam, że „bez wkładu własnego” nie ruszą tematu, a padały kwoty typu 15–20% i sugestia, że to i tak będzie szybciej niż kredyt klęskowy. Z tego co kojarzę, przy K01/K02 formalny wkład własny nie jest wymagany, więc mam wrażenie, że bank próbuje podmienić produkt na zwykły komercyjny albo „pomostowy” z innymi zasadami. Jak w praktyce rozpoznać, czy rozmawiamy jeszcze o K01/K02, czy już o czymś innym, i kiedy bank może żądać dopłaty z góry zamiast np. innego zabezpieczenia? Dodatkowo jestem na etapie porządkowania długów i rozważam upadłość konsumencką, więc boję się wejść w kolejne zobowiązanie, które potem wyjdzie bokiem. Jeśli ktoś przerabiał to po klęsce, to proszę o podpowiedź, na co zwrócić uwagę w rozmowie i w papierach, żeby nie wpaść w pułapkę "wkładu", który nie jest wkładem.