Upadłość konsumencka rolnika a dzierżawa gruntów i umowa kontraktacji na zboże
ElzbietaUpadlosc
|
Prowadzę małe gospodarstwo i mam narosłe długi głównie za nawozy, środki ochrony i zaległe rachunki, do tego jedna pożyczka prywatna. Część ziemi mam własną, ale kilka hektarów uprawiam na dzierżawie od sąsiada i gminy, wszystko na umowach na czas określony. Na kolejny sezon podpisałam też umowę kontraktacji na zboże, a skup wypłacił mi niewielką zaliczkę na poczet przyszłych dostaw. Zastanawiam się, jak w praktyce wygląda to przy upadłości konsumenckiej rolnika, bo nie chcę wchodzić w temat z błędnymi założeniami. Czy dzierżawione grunty mogą mieć wpływ na postępowanie i to, co „liczy się” jako majątek? Co dzieje się z umową kontraktacji i zaliczką, jeśli nie uda mi się zrealizować dostaw?
Dyskusja
5 komentarzy
Maciek90
Miałem w rodzinie podobną sytuację (małe gospodarstwo, długi za środki do produkcji) i w praktyce najwięcej zamieszania było nie z samą ziemią, tylko z umowami „na sezon”. Przy upadłości syndyk patrzy na dzierżawy jak na zwykłe umowy i bywa tak, że druga strona kombinuje z wypowiedzeniem, zwłaszcza jak w umowie jest zapis o „zmianie sytuacji majątkowej” albo zaległościach. Z dzierżawą z gminy bywa różnie, czasem trzymają się papieru do końca, a czasem chcą porządku w płatnościach i formalnościach, bo to urząd. Kontraktacja na zboże to kolejny temat: u nas skup od razu pytał, czy dostawy dojdą do skutku, bo zaliczka przy braku dostawy robi się realnym problemem do rozliczenia. Finalnie syndyk kazał wszystko pokazać na piśmie i ustalić, czy zaliczka jest do „odrobienia” dostawą, czy do oddania, bo to potem wychodzi w rozrachunkach. Jak są umowy na czas określony i normalnie opłacane, to często da się ten sezon po prostu dociągnąć, ale nerwowo robi się, gdy ktoś widzi upadłość i traci zaufanie. Masz w tych dzierżawach albo kontraktacji zapisy o wypowiedzeniu w razie upadłości albo problemów finansowych?
Eliza_KomornikOdpowiedź
W odpowiedzi do: Maciek90
Też kojarzę, że największy stres robią właśnie te „sezonowe” umowy, a nie sama ziemia jako taka — szczególnie dzierżawy, bo wydzierżawiający czasem nagle zaczyna kręcić, jak tylko usłyszy o upadłości. U mnie w okolicy syndyk traktował dzierżawę normalnie jak umowę i patrzył, czy jest sens ją utrzymać do zbiorów, ale i tak druga strona próbowała coś ugrać wypowiedzeniem. Z kontraktacją na zboże bywało różnie: zaliczka potrafiła zostać potraktowana jak „do rozliczenia”, a skup naciskał na jasną deklarację, czy dostawy dojdą do skutku. A u Ciebie te dzierżawy mają w umowach jakieś zapisy o wypowiedzeniu „w razie problemów finansowych” albo upadłości?
Michalina_92
U mnie przy upadłości największy problem zrobiły nie tyle same długi, co umowy „w toku” — dzierżawy i kontraktacja potrafią się posypać, bo syndyk patrzy na to jak na majątek/źródło dochodu, a zaliczka ze skupu może wyjść jako coś do rozliczenia, jeśli nie dowieziesz zboża. Masz w tych umowach wpisane, co się dzieje przy niewypłacalności albo rozwiązaniu umowy przed terminem?
IwonaOddluzenie
W upadłości konsumenckiej kluczowe jest, czy sąd uzna Cię za osobę faktycznie nieprowadzącą działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów, bo przy „rolniczym” statusie bywa z tym różnie i czasem sprawa idzie w innym trybie niż typowa konsumencka. Same dzierżawy na czas określony zazwyczaj nie „znikają” automatycznie, ale syndyk może patrzeć, czy ich utrzymanie ma sens finansowo i czy nie generują strat, a gmina lub sąsiad mogą mieć w umowie zapisy o wypowiedzeniu przy niewypłacalności. Umowa kontraktacji i zaliczka też wejdą do rozliczeń – zwykle liczy się, czy dostarczysz zboże zgodnie z umową, a jeśli nie, to może powstać roszczenie o zwrot zaliczki albo odszkodowanie, więc dobrze wiedzieć, co dokładnie masz wpisane w warunkach. Masz wpisane w dzierżawach albo kontraktacji jakieś klauzule o wypowiedzeniu/rozwiązaniu „na wypadek upadłości” albo zaległości?
Daniel_Agro
Z tego co kojarzę, przy upadłości konsumenckiej kluczowe jest to, czy sąd uzna Cię za osobę “konsumencką”, bo przy gospodarstwie czasem wchodzą w grę wątpliwości, czy to jeszcze prywatne życie, czy już działalność zarobkowa. Same dzierżawy z reguły nie znikają automatycznie w dniu ogłoszenia upadłości, ale jeśli są zaległości w czynszu albo umowa ma zapisy o wypowiedzeniu przy problemach z płatnościami, wydzierżawiający może chcieć ją zakończyć. Po ogłoszeniu upadłości to syndyk przejmuje zarząd majątkiem i on zwykle decyduje, czy utrzymywać takie umowy, bo każdy bieżący koszt (np. czynsz dzierżawny) robi się w praktyce wydatkiem “na teraz”, a nie starym długiem. Z kontraktacją na zboże jest o tyle delikatnie, że to zobowiązanie do przyszłych dostaw, a jak dostaw nie będzie, skup może dochodzić zwrotu zaliczki i ewentualnie czegoś za niewykonanie umowy, zależnie od zapisów. Ta zaliczka często wychodzi wtedy jak dług wobec skupu, a skup może też próbować potrącić ją z rozliczenia, jeśli dojdzie do dostaw. Jeśli do upadłości dojdzie przed żniwami, to realnie robi się pytanie, czy syndyk “pociągnie” kontrakt i produkcję, czy raczej będzie to rozwiązywane, bo bez środków na nawozy i ochronę bywa ciężko dotrzymać warunków. W Twojej sytuacji dużo rozstrzyga treść umów dzierżawy i kontraktacji (wypowiedzenie, kary, potrącenia, zabezpieczenia) i czy masz już opóźnienia w płatnościach za dzierżawy lub media. Masz gospodarstwo zarejestrowane na działalność/VAT albo zgłaszałaś się gdzieś jako przedsiębiorca, czy wszystko idzie “na osobę prywatną”?