Czy sprzedaż kawałka ziemi przed upadłością ma w ogóle sens przy większych długach?

Leszek_poWujku
|
Mam taką sytuację, że zostało mi jeszcze trochę lepszej ziemi przy drodze i kilka osób pyta, czy nie sprzedałbym 2-3 hektarów. Z jednej strony pieniądze ze sprzedaży pozwoliłyby spłacić najpilniejsze raty i trochę odetchnąć, ale z drugiej na części gruntów siedzi hipoteka, a do tego słyszę, że przy ziemi rolnej może jeszcze wejść temat KOWR. Boję się też, że jak sprzedam najlepszy kawałek, to za chwilę i tak zabraknie mi płynności na dalsze prowadzenie gospodarstwa i zostanę z długami oraz słabszą ziemią. Czy ktoś przerabiał, kiedy taka sprzedaż naprawdę pomaga wyjść na prostą, a kiedy tylko odwleka większy problem? Interesuje mnie też, czy wierzyciele mogą później podważać taką sprzedaż, jeśli sprawa pójdzie w stronę upadłości konsumenckiej.

Dyskusja

1 komentarzy
MiloszRolnikKomornik
Przy większych długach sama sprzedaż 2-3 ha często daje tylko chwilowy oddech, a potem zostaje mniej majątku i słabsza płynność, więc bez policzenia całości łatwo sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jeśli na tych gruntach jest hipoteka albo wchodzi temat ziemi rolnej i KOWR, to najpierw sprawdziłbym, czy w ogóle da się tę sprzedaż przeprowadzić bez blokady ze strony wierzyciela albo przeciągania formalności. Tu jest sensowny materiał do poczytania: Czy sprzedaż części ziemi pomaga wyjść z długów rolnika - dobrze opisuje, kiedy taka sprzedaż realnie pomaga, a kiedy tylko przesuwa problem o parę miesięcy. Masz już wyliczone, ile z tej sprzedaży faktycznie zostałoby ci w ręce po spłacie zabezpieczeń i kosztów?